Innymi słowy dla Ciebie "druciarstwem" jest ilość przewodów, nie drutów, do podłączenia, a nie to, kto i w jaki sposób to robi?
Jako przykład padałeś podłączenie alarmu, który wg mnie, instaluje się, nie po to, żeby każdy mógł go w prosty sposób zdemontować, ale dokładnie przeciwnie, żeby tego zrobić nie mógł, albo, żeby się nad tym mocno napracował.
Nie wiem jak Ty, ale ja, montując coś w moim motocyklu czy samochodzie, nie robię tego z myślą o tym, żeby ktoś mógł to w prosty sposób zdemontować - piszesz, że jeśli ktoś potrafi ogarnąć urządzenie wymagające podłączenia wielu przewodów, "ma druciarstwo w małym palcu", bo widocznie dla Ciebie, jest to jakaś kompletna abstrakcja, tak jak dla mnie, wymontowanie czegoś z instalacji, które zajmuje 2 tygodnie, bo w tym czasie, Valca można rozłożyć na czynniki pierwsze i ponownie złożyć, a zatem skalę druciarstwa mierzysz tym, że demontaż tego, co ktoś zamontował, przecież nie po to, żeby łatwo było to zdemontować, zajmuje Ci dużo czasu?
"Wycie silników, jak śpiew Valkyrie, poraża wszyskie, bez reszty, zmysły, więc "na kolana" gniewny narodzie, to będą "Jeźdźcy Apokalipsy" ..."